środa, 10 sierpnia 2011

Wariactwo!!

             To co się dzieje na rynkach i w moim portfelu, to czyste wariactwo. Jeszcze wczoraj pisałem że po zakupie 11 sztuk akcji GPW i tym samym opróżnieniu portfela: "przechodzę w stan pasywnego inwestora i ciułam dalej".....
            Otóż życie bardzo szybko zweryfikowało moje plany, dodam że zupełnie przypadkowo.Około południa z ciekawości zajrzałem na stronę giełdy, zobaczyć jak wyglądają  indeksy i kurs samego GPW...
            I  szok! indeksy i kurs mojej inwestycji mocno w górze, około 43zł! Spodziewałem się odreagowania ale aż tak?  Nie zdążyłem pochwalić się koledze jaki deal wczoraj zrobiłem a tu kurs nagle zaczął obsuwać się. Zamurowało mnie, ocknąłem się dopiero przy kursie 42,49 wciskając przycisk "sprzedaj".  Zadziałałem intuicyjnie po raz pierwszy, po raz drugi ten sam impuls kazał nacisnąć "kupuj" przy kursie 39zł. Do tej pory jestem w szoku, zamknięcie nastąpiło przy cenie 41zł!!!! Czyste wariactwo! A w tym wszystkim, ja, raczkujący jeszcze wariat.....
           Podsumowując w wyniku tych akrobacji posiadam 31 akcji GPW i 23,82 wolnych środków, po rozliczeniu kosztów transakcyjnych. Wzbogaciłem się o jedną akcję :)


wtorek, 9 sierpnia 2011

11 nowych akcji

             Nie wytrzymałem, gdy kurs akcji GPW zdołował do 39,72zł za akcję, oczyściłem portfel z reszty gotówki i kupiłem 11 nowych akcji. Życie pokaże czy cena była atrakcyjna czy przepłaciłem, a do promocji długa droga. Jakby na to nie patrzeć mam teraz 30 akcji naszego lokalnego parkietu i 30,43zł  na rozmnożenie.
Kolejny zakup z pewnością nie prędko. Przechodzę w stan pasywnego obserwatora i ciułam dalej.

sobota, 6 sierpnia 2011

"Massacre must go on" czyli subiektywny komentarz rynkowy

         To co się dzieje obecnie na rynku można określić,  parafrazując tytuł słynnego utworu zespołu Qeen - "Show must go on".  Zamiast "show", wpisałem "massacre", bo masakrą spokojnie można nazwać to co się dzieje na rynkach. Co więcej dopóki nie wybuchną wszystkie niewypały, masakra musi trwać. Część z nich zostanie zdetonowana zdalnie, na niektóre miny wpadniemy przypadkiem, dopóki jednak nie oczyścimy poligonu, masakra trwać będzie. Dziś nikt nie jest w stanie przewidzieć jak długo potrwa rozminowywanie, wiadomo jest jedno, czeka nas po tym długa hossa. Z pewnością będzie to długi  i powolny proces, więc pomimo aktualnie poniesionych strat, patrzę na to co się dzieje jak na szansę. Jest okazja kumulowania kapitału na przyszłe zakupy, walorów po mocno atrakcyjnych cenach.
       PS Wczorajsza sesja (05-08-2011),  to przykład jak w łatwy sposób "grubasy" mogą pootwierać "stoploosy", zaniżając kursy do bardzo niskich poziomów,  a następnie wykupić promocje. Wy też to zauważyliście?